piątek, 10 sierpnia 2012

Czas mija - pora wracac do gry

Czas wciaz leci. Na wstepie prosze o wybaczenie - polskich znakow tym razem nie bedzie, jako ze pisze te slowa siedzac na drugim pietrze Loxley House, przy moim biurku. Wszyscy poszli do domu, rowniez ja mam zamiar uczynic to samo. Niebawem. Jak tylko skoncze ten wpis. I posprzatam biurko. Damn you, 'Clean Desk Policy'!



Mija kolejny tydzien. Mysle ze wspomnianego przeze mnie w ktoryms z poprzednich postow Amra mozemy powoli traktowac jak znajomego - jest naprawde w porzadku. Mimo wszystko jednak cierpimy na niedobor osob, z ktorymi moznaby nawiazac ciekawa znajomosc. Wpadlismy rowniez w rutyne, co na szczescie zostalo szybko zidentyfikowane i planujemy podjac dzialania zaradcze. W moim odczuciu jest to jedna z najgorszych rzeczy - dopuszczenie do tego, aby kazdy dzien wygladal tak samo i zatrzymanie sie - stagnacja. Nie przyjechalismy tu po to zeby wolny czas siedziec w domu!

Wezmiemy sie wiec do roboty. Ten weekend ma uplynac pod znakiem aktywnosci i robienia nowych rzeczy. W niedziele zdam tutaj sprawe z wykonania planu, moze to mnie zmotywuje!

Slowem zakonczenia, przypomnial mi sie motyw z ksiazek R. Martina 'Piesn Lodu i Ognia'. Corka Neda Stark, Arya, ktora w wyniku wydarzen opisanych w serii laduje daleko od domu i zmuszona jest sobie poradzic, dolacza do organizacji dzialajacej pod przykrywka swiatyni. Tam przechodzi specyficzne, bardzo rygorystyczne szkolenie. Jednym z jego poczatkowych elementow jest wcielanie sie w rozne role na miescie, tak aby wtopic sie w miejscowych. Ale to nieistotne, wazne jest to co nastepuje pod koniec kazdego dnia na tym etapie cwiczen - Arya ma za zadanie codziennie wieczorem opowiedziec swojemu mentorowi o trzech nowych rzeczach, ktorych sie dowiedziala tego dnia. Moze to byc cokolwiek - zaslyszany gdzies szczegol z czyjegos prywatnego zycia, informacje z zagranicy, slowem - niewazne. Wazne, zeby zawsze bylo to cos nowego. Od pewnego czasu staram sie wcielac te zasade w zycie, tak dla cwiczenia umyslu jak i dla stawiania sobie caly czas wyzwan. Ten bowiem kto stoi w miejscu, nie rozwija sie - a moim zyciowym mottem jest ciagle zdobywanie wiedzy i czerpanie nauki ze wszystkiego co sie dzieje.

Tak zdaje sobie sprawe ze prawdopodobnie nikt tego nigdy nie przeczyta. Ale mi jest dzieki temu latwiej radzic sobie z codziennoscia. Mysli przelane na papier so o wiele prostsze w uporzadkowaniu i skorygowaniu. Wiem tez, ze jezeli nie mam o czym pisac - to znaczy ze nic nie robie. Postaram sie z tym walczyc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz