sobota, 18 sierpnia 2012

Piątkowo

Nasze praktyki z programu LLP Erasmus w Nottingham w Wielkiej Brytanii  ciągle dają nam okazje do nauki.


Ten tydzień pracy, mimo że ciężko byłoby go określić obfitym w wydarzenia (zwłaszcza w porównaniu z naszym pierwszym dniem po przybyciu do East Midlands!), przyniósł jednak sporo nowości w polu, nazwijmy to, zawodowym.



City Council

Tak wygląda budynek (czyli Loxley House), w którym pracuję od środka - oczywiście teraz choinki tam nie ma ;)
Oprócz szlifowania raportów, czym zajmowałem się cały zeszły tydzień (pisałem dokument na temat zeszłorocznych zamieszek, początkowo miało być to jedynie to użytku wewnętrznego w NCC, jednak okazuje się, że będzie to częścią większej publikacji - okazja do ulepszenia CV?), otrzymałem też nowe zadanie - napisanie artykułu dla polskiego pisma. East Midlands po Polsku, bo tak nazywa się miesięcznik - opublikuje mój artykuł na temat polskich członków rad szkolnych. Przyznam, że pisanie tego rodzaju tekstów nie jest czymś, czym zdarzyłoby mi się w przeszłości zajmować - jednak befehl ist befehl, poza tym to kolejna okazja do nauczenia się czegoś nowego.

Również komunikacja ze współpracownikami idzie coraz lepiej, chociaż zaobserwowałem ciekawe zjawisko, które nazwałem sobie roboczo niewidzialnymi ścianami (więcej ten temat napiszę w kolejnym poście). Wygląda na to, że zespół przywykł do mojej obecności, ba - zlecają mi nie tylko coraz więcej coraz trudniejszych i bardziej różnorodnych zadań, ale również sprawy do zrobienia "na wczoraj". Widać powoli zdobywam sobie ich zaufanie, chociaż po praktykach w Komisji Europejskiej, na których spędziłem 6 miesięcy i zdążyłem przyzwyczaić się do wszystkich a wszyscy do mnie, zdążyłem odwyknąć od konieczności wdrażania się w nowy system. Muszę się przyznać, że na początku nie było łatwo - zwłaszcza że byłem w NCC sam, w przeciwieństwie do dziewczyn, które mogłby się nawzajem wspierać. Z drugiej jednak strony, nic tak nie mobilizuje jak konieczność ogarnięcia wszystkiego samemu - inaczej zawsze znalazłaby się wymówka, żeby jakiś obowiązek zepchnąć na kogoś innego. Na pewno nie ma na co narzekać :)

Kończę ten wpis obietnicą, że przez weekend poruszę inne tematy niż dotychczas - będzie trochę bardziej szczegółowo o Anglikach, Nottingham, oraz o tym w jaki sposób codzienne chodzenie 40 minut pieszo do pracy pozytywnie wpływa na nastrój i zdrowie.

Howgh!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz