wtorek, 11 września 2012

3 tygodnie do powrotu

Jeszcze tylko 3 tygodnie i wracamy do Polski


Niebawem kończy się nasza Erasmusowa przygoda w Nottingham. Co prawda wciąż gorączkowo szukamy pracy, obniżajac nasze oczekiwania (okazuje się, że nie tak łatwo dostac bylo dziewczynom pracę w laboratorium, a mi w administracji uniwersyteckiej). 
Mamy różne plany na różne ewentualności (m.in. mieszanie wolontariatów ‘zawodowych’ z praca na pół etatu), jednak postanowiliśmy nie zostawać za wszelką cenę. Mimo wszystko brakuje troche Polski, bo chociaż standard usług i obsługi gdziekolwiek się nie pójdzie w UK jest ciągle o 50 lat przed naszym krajem, to jednak czegoś brak.

Szukać pracy w Anglii za wszelką cenę czy wyjechać?

Zostając tutaj stracilibyśmy również nasz bardzo silny w Polsce atut – dobrą znajomość języka angielskiego – na Wyspach zna go każdy, u nas – wiadomo jak z tym jest ;). No i ciągle musielibyśmy się prosić o możliwości, jakie Anglicy mają na co dzień. Kraj niby jest tolerancyjny, ale to tylko pozory – dyskryminacja jest faktem, Anglik prędzej zatrudni innego Anglika niż imigranta. A niestety nie jesteśmy programistami z wieloletnim doświadczeniem, którzy wszędzie są rozchwytywani. Kariera laboratoryjna/naukowa Filifionki będzie tutaj mocno utrudniona – jedyną nadzieją jest wspomniany wcześniej wolontariat na przemian z murzynieniem za psie pieniądze, żeby tylko się utrzymać. Do czego zresztą poniekąd później doszło ;). Na doktorat ciężko liczyć, stypendium dla mieszkańców krajów UE pokrywa tylko koszty nauki, i to o ile się je otrzyma. Nagle nasze polskie warunki pod tym względem przestają wyglądać tak źle, zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę perspektywę licznych okazji do wyjazdów na międzynarodowe projekty.

Ja natomiast doszedłem do tego, że niekoniecznie chciałbym pracować w szeroko pojętej administracji. Obudziły się we mnie dawne nadzieje na pracę w branży gier komputerowych, nawet znalazlem kilka ciekawych ofert i aplikowałem na nie – co prawda programistą nie jestem, ale jest dużzo innych rzeczy które trzeba robić wokół gier. Jak każdy, chciałbym chodzić do pracy, która nie jest dla mnie męczarnią. Mam nadzieję, że uda się całej naszej trójce.

6 komentarzy:

  1. Szukajcie, a znajdziecie !

    lipoooo.blogspot.com - zwiedzić świat za darmo..

    OdpowiedzUsuń
  2. witam;) trafiłam na Waszego bloga szukając informacji na temat praktyk w ramach Erasmusa i znalazłam tu właściwie wszystko, czego szukałam. A nawet więcej, bo przy okazji podaliście wiele cennych rad odnośnie zakwaterowania i ogólnie życia na emigracji, co też jest dla mnie bardzo przydatne.
    Mam do Was pytanie odnośnie praktyk: czy są one naprawdę przydatne? Spodziewaliście się po nich więcej czy wręcz przeciwnie- przerosły Wasze oczekiwania?
    Pozdrawiam;)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    Cieszę się że udało Ci się do nas trafić, oraz że uznałaś nasze wpisy za przydatne :)

    Wyjazd na praktyki był bardzo dobrym pomysłem - można naprawdę konkretnie podszlifować umiejętności językowe. Odnośnie naszych oczekiwań a rzeczywistości - cóż, jak zawsze, mogłoby być trochę lepiej :)
    U mnie w NCC po prostu nie mieli do końca wymyślonej koncepcji co ze mną zrobić przez ten czas - kiedy po 2 tygodniach zrobiłem wszystko, co wymyślili mi na 3 miesiące okazało się że nie jest tak łatwo zarządzać 'wolontariuszem' ;) Ale przynajmniej i oni mieli okazję się czegoś nauczyć, ja na pewno nie żałuję. Teraz już wiem, że praca w administracji lokalnej/państwowej nie jest czymś, czym chętnie bym się zajmował.
    Odnośnie Filifionki i naszej koleżanki, to sprawa wyglądała mniej ciekawie - tzn. nie działo się nic złego, nie spotkały ich żadne przykrości itd. - po prostu profesorowie z University of Nottingham nie szanują ich czasu. Codziennie miały te same podstawowe obowiązki (które zajmowały ~2-3 godziny), a potem musiały czekać aż jaśnie panowie raczą przyjść i dać im coś nowego - przekazanie takich informaji wcześniej albo przygotowanie cotygodniowych grafików czy listy zadań najwyraźniej przekraczało ich możliwości, albo zabrakło dobrych chęci. O ich przychodzeniu do pracy o 12, kiedy już o 13 był godzinny lunch a o 16 szli do domu również dobrego słowa nie mogę powiedzieć ;) Za to inni pracownicy, doktoranci, magistranci i wolontariusze bardzo spoko - dziewczyny poznały mnóstwo fajnych ludzi.

    A tak poza praktykami, to taki wyjazd bardzo otwiera oczy na sprawy związane z emigracją, sytuacją kraju do jakiego się jedzie itd. Od dłuższego czasu szukamy tu pracy, żeby zostać (nie-fizycznej) i wcale nie jest łatwo.

    Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem - po to, między innymi, powstał ten blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że taki wyjazd pozwala zaobserwować wiele rzeczy. Co innego jak znajomi opowiadają o życiu na emigracji a co innego jak się to odczuje na własnej skórze;)
      Niedawno wróciłam ze Szkocji, gdzie spędziłam 2 miesiące i powiem Wam, że nawet z pracą dorywczą nie jest tak łatwo. Wielu znajomych przyjechało do UK i wracali po kilku tygodniach do Polski bez żadnych zarobków.
      A jakie widzicie różnice między praktykami w Polsce a za granicą? Bo skoro jesteście absolwentami (o ile dobrze pamiętam) to musieliście przejść przez praktyki obowiązkowe. Uważacie, że tam nauczyliście się dużo więcej, niż w Polsce?
      Pozdrawiam;)
      Aneta

      Usuń
    2. Porównać praktyk obowiązkowych niestety nie mogę, ponieważ nie uważam żeby miesięczne przerzucanie papierów w Urzędzie Marszałkowskim można było uznać za takowe ;) Natomiast 6-miesięczny staż w Komisji Europejskiej (Przedstawicielstwo we Wrocławiu) był podobny pod względem możliwości nauki - tzn. z jednej strony nauczyłem się tam dużo więcej rzeczy 'technicznych', a z drugiej tutaj, w NCC mam super okazję do szlifowania języka. Mogę też poznać brytyjską kulturę pracy, która różni się dosyć sporo od naszej.

      Co do pracy dorywczej to zdaję sobie sprawę że nie jest łatwo - dziewczyny szukają teraz czegoś part-time 'na wczoraj', żeby połączyć z wolontariatem w laboratoriach - Anglicy niestety dużo bardziej cenią sobie doświadczenie wyspiarskie niż kontynentalne. A bez tego o pracę na etacie bardzo ciężko, nawet jako technik laboratoryjny.

      Ja mam to szczęście, że moge starać się o pracę w biurach/administracji - zresztą już za 2 tygodnie mam 2 rozmowy kwalifikacyjne, w tym jedną na Trent University, w dziale współpracy przy projektach europejskich.

      Ogólnie nauczyliśmy się tutaj sporo. Może nie stricte spraw związanych z wykonywanymi obowiązkami (tak ja jak i dziewczyny nie robimy tu nic nowego), ale jak wspomniałem wcześniej - język, kultura, otwarcie oczu. Z pewnością to nie jest nasz ostatni wyjazd na tego typu program, ostrzymy sobie teraz zęby na EVS :)

      Pozdrawiam, mam nadzieję że tym przydługim wpisem udało mi się odpowiedzieć na Twoje pytanie :)

      Usuń
  4. Dziękuję bardzo za wszelkie informacje i życzę powodzenia- dziewczynom w szukaniu pracy i Tobie na rozmowach kwalifikacyjnych;) Pozdrawiam;)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń