niedziela, 16 września 2012

Zmierzamy powoli ku końcowi!



Do terminowego końca praktyk zostały 2 tygodnie, jednak stwierdziliśmy, że kończymy za 3 dni. W piątek widziałam mojego promotora ostatni raz przed wyjazdem. Wyjeżdża na konferencję, wobec tego poprosiłam go o podpisanie ważnych dla mnie dokumentów, które muszę zdać po moim powrocie z Erasmusa. Widzieliśmy się ostatni raz, o zwykły podpis musiałam biegać za nim 2 dni, podpisać to była tylko minuta. Raz podchodzę to rozmawia sobie z jakąś panią, raz pije herbatę a raz zapomniał pieczątki.

Fałszywość Anglików

Poczułam się bardzo rozgoryczona i smutna. Przychodziłam tutaj codziennie rano, od poniedziałku do piątku, co chcieli to robiłam, pytałam czy coś zrobić, czy w czymś pomóc. Zawsze z miłym uśmiechem odpowiadano mi, dziękuję, nie trzeba. Niby z miłym uśmiechem, ale w oczach widać było fałsz, brak jakiejkolwiek szczerości. Z resztą czułam to już od pewnego czasu, tylko nie wiem dlaczego? Pytałam, czy może z koleżanką powiedziałyśmy coś nie tak. Zawsze dr z którym współpracowałam, mówił z uśmiechem nie nie, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Najbardziej smutno było mi po piątkowym spotkaniu z moim opiekunem praktyk w UK, nie usłyszałam od niego żadnego słowa. Nasza rozmowa trwała 5 sekund, przekazał mi tylko moje dokumenty i poleciał bo inne obowiązki ważniejsze. Nie dowiedziałam się, czy podczas praktyk robiłam coś źle, czy nie. Smutne.
Wyjazd tutaj bardzo dużo Nam dał, dowiedzieliśmy się czegoś więcej o mentalności Anglików.
Nie są zbyt przyjaźni do obcokrajowców. Nie uznalabym tego za rasizm, w żadnym wypadku. Anglik Anglikowi nierówny, lecz znalazlo się kilku co podchodziło do nas z dystansem. Podczas rozmowy, pracy w labie. Ok - jak to mówimy ich strata :)

Co się nauczyliśmy i co przeżyliśmy to nasze :) co miłe to będziemy pamiętać na zawsze, co złe już zapomniane :'')
Rynek w Nottingham

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz